Człowiek, najważniejsza część układanki

gdzi epodział się mój blog
foto: kawa

No, to się rozpisałam ostatnio, co?
Jeszcze nigdy nie napisałam tak długiego posta i żadnego nie pisałam też tak długo.
Pisałam i pisałam, a mimo to mam wrażenie, że i tak nie napisałam wszystkiego, co chciałam. Chyba zrobię tu sobie osobną zakładkę dla Lary i jej muzyki. A co.
Dość już jednak tego dobrego, wracamy do rzeczywistości. Bujanie w obłokach zostaje, ale po godzinach, chyba że się Wam podoba.

Dzisiaj temat zapowiedziany wcześniej.
Jak może zauważyliście tydzień temu miałam kłopot z blogiem.
Zniknął i nie mogłam sobie poradzić z jego przywróceniem do stanu używalności. Pisałam już  o tym, więc nie będę się powtarzać.
Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o ludziach, którzy mi pomogli.Nie znam ich, na oczy nie widziałam, ale i tak ich baaardzo lubię:-)
Dwóch panów Pawłów i jeden pan Michał z Zenbox.pl.

Od chwili, kiedy zgłosiłam się do nich po pomoc jako potencjalna klientka, minęło może 3 godziny, a mój blog działał jak przed awarią, a nawet lepiej, bo wszystko śmiga jakoś szybciej. A wiecie, że czekanie w Internecie to zabójstwo dla strony.
Co robicie, kiedy strona nie chce się otworzyć? Idziecie sobie gdzie indziej, na inna stronę, prawda?

Panowie w 3 godziny naprawili to, co się na moim blogu zepsuło i przenieśli wszystko na swój serwer.
Od tej pory jestem dumną klientką Zenboxa.
Jak widzicie nie piszę tego z żadnych innych pobudek poza tymi, o których napisałam na początku. Nie ma tu żadnego linka.
Chcę po prostu napisać o ludziach, którzy robią prawdopodobnie to, co lubią, ale do tego potrafią być również po prostu życzliwi.
Mam porównanie, więc wiem o czym mówię.
Niby obie firmy reklamują się podobnie: pomoc 24h/dobę, możesz na nas liczyć, jesteśmy dla Ciebie.
W efekcie jednak rzeczywistość obu firm jest zupełnie inna.

W tej, z którą wcześniej współpracowałam, byłam po prostu pozostawiona sama sobie. Na odpowiedź musiałam czekać kilka godzin. Na każde pytanie odpowiadano mi, że nic nie można zrobić, że to leży w mojej gestii, żebym skontaktowała się z informatykiem. Minął prawie tydzień, nim zdecydowałam się na zmianę.
Dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej?
Miałam stronę na ich koncie od 3 lat i wcześniej takich kłopotów nie było. Kontaktowałam się z innym człowiekiem i tamten zawsze mi pomagał.

No właśnie. I tu dochodzimy do sedna. Człowiek.
Moja stara firma pewnie nie jest zła, pewnie działa w podobny sposób, jak nowa, ale jest jeden podstawowy element układanki, który ją psuje, albo wznosi na wyżyny. Człowiek właśnie.
Jedno dobre słowo, trochę wyrozumiałości, empatii, odrobina humoru ( panowie z Zenboxa są weseli i dowcipni) i z załamanej kobiety, stałam się uśmiechniętą kobietą, która poczuła się bezpiecznie. A to uczucie jest bardzo przyjemne.
Teraz w razie jakiegoś problemu nie będą mi się trzęsły ręce przy pisaniu maila SOS i nie będzie mi wstyd z powodu tego, że nie wiem, co to znaczy MAGIC QUOTES na przykład, albo: „proszę w takim razie sprawdzić konfigurację całej strony”
No, bo czy ja się muszę na tym znać? Od tego są panowie, panie zresztą może też, ale jeszcze nie miałam przyjemności, z firmy hostingowej.
Podsumowując, jestem szczęśliwa i czuję się bezpiecznie jeśli idzie o mój blog.
Podjęłam dobrą decyzję przenosząc się do Zenbox.

Dziękuję Panowie: Pawle, Pawle i Michale.

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment