W dobrych bajkach zawsze wygrywa dobro

dobry, zły, oto jest pytanie
foto: Tim Gouw

Dzisiaj zapytam o coś, co może Was zdziwić po tych moich kilku wcześniejszych, trochę histerycznych wpisach.
Czy myślicie, że ludzie są bardziej dobrzy czy bardziej źli?
Zastanawiam się nad tym na poważnie. 
Wydaje się, że to strasznie głupie pytanie. ISIS, Syria, Ukraina, Paryż, Bruksela, Iran, Turcja i codziennie inne miejsce, a nawet miejsca, w których giną ludzie.
Tymi w Brukseli i w Paryżu bardzo się przejmujemy, Tymi  z Turcji i Syrii już mniej. W sumie to nie takie dziwne, chociaż smutne.

A ja poważnie pytam czy ludzie są bardziej dobrzy czy bardziej źli.
Niedawno usłyszałam takie zdanie, którego nie zacytuję słowo w słowo, ale myślę, że oddam jego sens.
Szło to, mniej więcej tak: my się tu w telewizji zajmujemy tymi spektakularnymi przypadkami zła, których nie ma aż tak wiele w porównaniu do tych wszystkich dobrych uczynków ludzi, o których nikt nie wie. Drobnych i wydawało by się mało znaczących.
No, dobra, trochę już od siebie dodałam, ale sens jest.

To zdanie, wypowiedziane bardzo spokojnie i z pełnym przekonaniem tak mnie trochę zatrzymało.
I zaczęłam się rozglądać i w sumie nie trzeba było długo szukać.
Bo przecież my wszyscy każdego dnia robimy coś dobrego dla innego człowieka. Wystarczy się uśmiechnąć.
Ale infantylne, co? Próbowaliście?

Kiedy wysiadł mój akumulator, kolega poświęcił swój czas, chociaż był tak naprawdę bardzo zajęty.
Kiedy nie mogę iść z córką na lekcje skrzypiec, dziadkowie bez względu na samopoczucie dzielnie prowadzą ją tam za mnie.
A te wszystkie historie, historie chorych dzieci, te najbardziej spektakularne Zuzi, Kajtka. I nie chodzi tu o spektakl, ale to były naprawdę horrendalne sumy, a przecież nazbieraliśmy to w kilka tygodni, potem kilka dni. A ile takich historii wydarza się codziennie i nawet o nich nie wiemy?
Te wszystkie bezinteresowne pojedyncze poświęcone innym życia? W ciszy i bez rozgłosu.

I przypomniała mi się historia, o której przeczytałam kiedyś, już dawno. O pewnej muzułmańskiej kobiecie, która uratowała, dosłownie odcięła ze sznura, człowieka, który miał odpowiedzieć za śmierć, całkiem bezsensownie zadaną, jej synowi.
I gdyby te kobiety mogły się wypowiedzieć i gdyby mogły działać, po prostu normalnie żyć czy miejsca, w których żyją, mogłyby być inne niż są? Lepsze?

Zło jest silniejsze, bardziej rzuca się w oczy, przeraża, wzbudza więcej emocji. A jednak dzisiaj przeczytałam trzy dobre wiadomości. Jedną o tym, że ktoś, kto chce zostać anonimowy, podarował milion złotych dla chorych na raka dzieci.

Czy człowiek jest bardziej dobry czy bardziej zły? Ja wiem, nie jestem filozofem, a przecież mądrzejsi roztrząsali ten temat na wiele sposobów.
Ja chcę wierzyć w to, że bardziej dobry. Że ci, którzy wysadzają się w salach koncertowych, na lotniskach i w metrze też mogli być lepsi, ale nie mieli szczęścia. Bo przecież nikt z nas nie każe odcinać wielkim nożem głowy pluszowemu misiowi, a im rodzice każą to robić w ramach zabawy.

W normalnych, w sprzyjających warunkach każdy człowiek, zdrowy psychicznie człowiek, ma szanse na to, by być dobrym. Bez wielkich słów, bez wyjątkowych gestów. Tak po prostu i zwyczajnie czyli najlepiej jak można.

Tutaj także bywam

Related posts

Leave a Comment